Dlaczego hamujemy?

Dane Głównego Urzędu Statystycznego na temat produkcji przemysłowej w październiku były nieprzyjemnym zaskoczeniem. Wzrost produkcji rok do roku o 0,2 proc. to wynik słaby i znacznie gorszy niż tzw. oczekiwania rynku.

Analitycy wśród przyczyn takiego stanu rzeczy widzą przede wszystkim pierwsze efekty kryzysu finansowego, a konkretniej wpływ spowolnienia gospodarek rozwiniętych krajów Unii Europejskiej, które są przecież naszymi głównymi partnerami handlowymi. Za spowolnienie w przemyśle miałby więc być odpowiedzialny eksport. Jednak czy tak rzeczywiście jest?

Osłabienie eksportu z pewnością ma jakiś wpływ na październikowe wyniki przemysłu, ale w mojej opinii wpływ ten nie jest decydujący. Żeby się o tym przekonać, trzeba przyjrzeć się wynikom, jakie w październiku zanotowały poszczególne działy przemysłu. Największy wzrost odnotowano w produkcji sprzętu i urządzeń radiowych, telewizyjnych i telekomunikacyjnych (ponad 40 proc.). Tak się składa, że dział ten charakteryzuje się największym udziałem eksportu w sprzedaży – w I półroczu udział ten wynosił ponad 80 proc.! Powinien on więc najbardziej ucierpieć, a nie notować największy przyrost sprzedaży.

Innym przykładem może być produkcja maszyn i urządzeń, której wzrost w październiku wyniósł ponad 20 proc., przy prawie 45-proc. udziale eksportu w sprzedaży. Wzrost sprzedaży w październiku wyższy niż średnia w całym przemyśle dotyczył także produkcji wyrobów z metali oraz produkcji wyrobów gumowych, w których eksport stanowi odpowiednio 30 i 40 proc. sprzedaży.

Dwa działy, które – według GUS odnotowały w październiku największe spadki – charakteryzuje umiarkowany lub śladowy udział eksportu. W przypadku produkcji metali (31 proc. stanowi eksport) spadek w październiku wyniósł 23,3 proc., a w przypadku produkcji energii elektrycznej (eksport stanowi 0,5 proc.) spadek wyniósł 11 proc. Uwagę na pewno zwraca około 10-proc. spadek produkcji pojazdów mechanicznych (eksportujemy przede wszystkim części samochodowe), gdzie udział sprzedaży za granicę jest znaczący, bo wynosi 77 procent. Tutaj rzeczywiście możemy mieć do czynienia ze spowolnieniem wynikającym na przykład ze spadku popytu na samochody w Niemczech. Wśród działów o największych spadkach eksportu nie znalazła się za to produkcja mebli i produkcja gdzie indziej niesklasyfikowana w tym dziale eksport stanowi ponad 60 procent sprzedaży i jest to trzeci wynik w całym przemyśle.

Z powyższych danych jasno wynika, że spowolnienie w naszym przemyśle to jeszcze nie efekt recesji w Europie. Eksporterzy na razie mają się całkiem dobrze, a dodatkowo sprzyja im na pewno ostatnia ‚ deprecjacja złotego. Ewentualne utrudnienia na rynku unijnym są i prawdopodobnie w kolejnych miesiącach nadal będą w pewnym sensie rekompensowane większą opłacalnością eksportu wynikającą z osłabienia naszej waluty.

Gdzie więc szukać przyczyn słabych wyników w październiku? Chyba jednak przede wszystkim w kraju – nastroje konsumenckie pogarszają się, podobnie jak nastroje w przedsiębiorstwach, co powoduje wstrzymywanie się zarówno konsumentów, jak i firm z zakupami, czy to o charakterze konsumpcyjnym, czy inwestycyjnym. Ponadto w październiku pojawiły się już pierwsze utrudnienia (a w zasadzie zniknęły ułatwienia) w dostępie do kredytu, co też z pewnością nie pozostało bez wpływu na konsumpcję i produkcję. Kolejne miesiące pokażą, czy i w jakim stopniu negatywne czynniki wewnętrzne i zewnętrzne będą wpływały na sytuację w polskiej gospodarce.

Marcin Peterlik, Parkiet

Komentarze

Skomentuj