Kredytowanie nieruchomości
Rynek nieruchomości w dalszym ciągu się rozwija. Popyt na mieszkania zapoczątkowany w ostatnim kwartale 2006 roku spowodował dynamiczny wzrost poziomu ich cen. Rosły z miesiąca na miesiąc. W 2007 roku w niektórych regionach Polski wzrost ten sięgał nawet 50 procent.
Pod koniec tego samego roku, dzięki wzrostowi podaży mieszkań, ceny zaczęły się nieco zmniejszać i do chwili obecnej pozostają na mniej więcej tym samym poziomie. Zainteresowanie kupnem własnego mieszkania nadal jest wysokie. Świadczyć może o tym między innymi liczba mieszkań oddanych do użytku.
Z analizy danych umieszczonych wynika, że duży wzrost liczby mieszkań zaobserwowano w 2007 roku. W stosunku do poprzedniego roku liczba ta powiększyła się o 18 345 mieszkań. Tylko w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2008 roku oddano do użytku 57 777 mieszkań. W tym samym okresie poprzedniego roku oddano do użytku 44 146 mieszkań. Szacuje się, że w 2008 roku ich liczba wyniesie ponad 140 000.
NEW CONNECT wciąż ma perspektywy
Systematyczny spadek cen akcji spółek notowanych na New Connect oraz podejrzenia Komisji Nadzoru Finansowego o manipulacje kursami spółek debiutantów nie przekreślają szans na rozwój młodego rynku. Podstawy do optymizmu dają same spółki obecne na nowym parkiecie
New Connect to nowa platforma obrotu, dedykowana przede wszystkim spółkom we wczesnej fazie rozwoju albo nawet dopiero rozpoczynającym działalność. Pomysł został zaczerpnięty z rynków rozwiniętych. Przy wszystkich większych parkietach -w Londynie, Frankfurcie czy Sztokholmie działają podobne rynki, gdzie procedury wejścia na giełdę są uproszczone, a obowiązki informacyjne mniejsze.
Dzięki temu kapitał mogą pozyskać mniejsi przedsiębiorcy, którzy mają innowacyjne pomysły na biznes. W 1995 roku, kiedy powstawał rynek AIM w Londynie, na młodym parkiecie zadebiutowało 10 spółek. Obecnie ich liczba przekracza 1600! Londyński rynek przyciągał nie tylko rodzime firmy, ale także dopiero rozpoczynające działalność spółki surowcowe z Kazachstanu czy Rosji.
Czy może być jeszcze taniej?
Na parkiecie trwają silne spadki w reakcji na pogarszającą się koniunkturę światową - drożejącą ropę i problemy banków na świecie. Inwestorzy uciekają z warszawskiej giełdy i… wartość rynkowa niektórych spółek jest mniejsza od gotówki, jaką mają w kasie.
Spadki na warszawskiej giełdzie trwają niemal bez przerwy od 12 miesięcy. Od października ubiegłego roku do czerwca 2008 nie było miesiąca, żeby indeksy wzrosły. Tymczasem na zagranicznych giełdach jeszcze w III kwartale ubiegłego roku dominowały wyraźne wzrosty, a drugi kwartał 2008 r. najważniejsze giełdy zakończyły niewielkimi spadkami rzędu 2-3 proc. W tym samym II kwartale 2008 r. indeks WIG20 spadł o 10,9 proc. a wskaźnik dla małych i średnich spółek obniżył się o 15,4 proc. Patrząc na ranking giełdowych indeksów na świecie za ostatnie 12 miesięcy, WIG20 znalazł się w ostatniej dziesiątce najgorszych wskaźników giełdowych - większe straty przyniosły inwestorom m.in. inwestycje w Irlandii, Estonii (oba kraje w I kwartale 2008 r. zanotowały ujemny wzrost PKB), w Belgii i Szwecji a także w Turcji czy Wietnamie. W żadnym z tych krajów (może z wyjątkiem Szwecji) sytuacja gospodarcza nie jest tak dobra jak w Polsce. Mniej można było stracić na akcjach m.in. w USA, czy Wielkiej Brytanii, a więc w krajach najmocniej dotkniętych przez kryzys na rynku nieruchomości.
Jak dobrze sprzedać mieszkanie?
Podjęliśmy właśnie decyzję o sprzedaży mieszkania/domu. Zastanawiamy się co zrobić, żeby doszło do transakcji. Oczywiście, chcemy to zrobić jak najszybciej, najlepiej, w dodatku uzyskać najwyższą cenę…
Już w trakcie podejmowania decyzji o sprzedaży nieruchomości, pierwsze króla kierujemy na portale internetowe, gdzie możemy się zorientować, ile jest ona warta, porównując podobne do naszej oferty. Już za kilkanaście złotych możemy się tego dowiedzieć, chociażby na: www.oferty.net/wyceniacz - lub zapytać pośrednika. Przyjmuje się, że cena z oferty podlega jeszcze negocjacjom, dlatego zastanówmy się, o ile gotowi jesteśmy ją obniżyć. Podawanie ceny o wiele wyższej niż rynkowa odstraszy potencjalnych klientów nawet od zainteresowania się opisem oferty.
Gdy podejmiemy już decyzję o sprzedaży nieruchomości i jej cenie, za darmo możemy w kilka minut stworzyć własne ogłoszenie internetowe. Zazwyczaj tego samego dnia dzwoni do nas kilka agencji nieruchomości, proponując pomoc. Mieszkania sprzedają się łatwiej niż inne nieruchomości i nawet samodzielna sprzedaż wchodzi w rachubę (taniej!). Jednak decydując się na niezobowiązującą współpracę wieloma pośrednikami, nasze szanse na szybkie zbycie lokalu znacznie rosną. Tak jest, ale tylko wtedy, gdy sprzedajemy mieszkanie w rozsądnej cenie i w miejscu, gdzie jest duży popyt. Inaczej sprawa wygląda gdy mamy do sprzedania dom czy działkę.
Skorzystają wielcy, ale nie tylko!
Beneficjentami programu Infrastruktura i środowisko będą głównie instytucje realizujące inwestycje drogowe oraz wielkie firmy z sektora energetycznego, ale zarobią na nim również mniejsze przedsiębiorstwa, wykonawcy kontraktów.
Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko to niekwestionowany lider, jeśli chodzi o wielkość unijnego wsparcia. Na pieniądze mogą liczyć przede wszystkim instytucje odpowiedzialne za rozwój transportu drogowego (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad), kolejowego (PKP Polskie Linie Kolejowe) oraz jednostki samorządu terytorialnego. Przedsiębiorcy powinni spodziewać się zamówień publicznych na prace związane z budową i modernizacją oczyszczalni ścieków, sieci kanalizacyjnych, a przede wszystkim dotyczących budowy i modernizacji dróg ekspresowych i autostrad, sieci kolejowej oraz rozwoju transportu miejskiego. W ramach osi priorytetowej I - Gospodarka wodno-ściekowa - planuje się do końca 2015 r. min. wybudowanie lub zmodernizowanie oczyszczalni w 318 miejscowościach oraz rozbudowę lub modernizację sieci kanalizacyjnej w 459. Pochłonie to ponad 2,7 mld euro pochodzących z UE.
Dochodowe szanse
Od kilku miesięcy niemałe trzęsienie wstrząsa parkietami giełd. Wykresy indeksów wyglądają jakby były kreślone pisakiem sejsmografu stojącego w epicentrum kataklizmu.
Trudno uzyskać od kogokolwiek konkretną odpowiedź na pytanie, kiedy znów ceny akcji czy jednostek funduszy inwestycyjnych osiągną wartości z połowy ubiegłego roku. Papierowe, a także zrealizowane straty idą już w wiele miliardów złotych. Coraz więcej inwestorów opuszcza zdrowy rozsadek.
Wielu z nich nie zdawało solne sprawy, co oznacza pojęcie inwestowanie. Czy każdy doradca finansowy lub agent sprzedaży jednostek funduszu inwestycyjnego mówił zawsze swym klientom o ryzyku i specyfice inwestycji w fundusze agresywne? Wątpię. Jest przecież na prowizji. Inwestowanie w fundusze to nie spekulacja, służąca wykorzystaniu krótkotrwałych wzrostów walorów finansowych. Utalentowani spekulanci już dawno sprzedali akcje i teraz czekają, aby je za bezcen odkupić Historia się powtarza, lecz niewielu wyciąga z niej wnioski. A można było już się czegoś nauczyć. Mieliśmy już kilka lekcji.
Ostre przeceny akcji spowodowały, że wiele z nich osiąga poziomy wskaźników bliskie atrakcyjnych. W szczególności okazje do zarobków mogą dawać spółki funkcjonujące w sektorze energetycznym i surowcowym.
Jak i kiedy skutecznie zdywersyfikować portfel
Gdy na rynku kapitałowym panuje hossa, nikt nie zastanawia się nad detalami: ryzykiem, zmiennością stóp zwrotu, dywersyfikacją portfela. To niewybaczalny błąd.
W czasach wzrostów szczytem dywersyfikacji jest posiadanie papierów kilkunastu spółek różnej wielkości i reprezentujących rozmaite branże. O obligacjach czy gotówce w portfelu nikt nawet nie chce słyszeć. Tego typu myślenie nie jest cechą właściwą jedynie inwestorom indywidualnym. Także fundusze inwestycyjne, których statuty na to pozwalają, lokują w akcje tak wiele, jak się da. Poszukiwanie innych niż akcje instrumentów zaczyna się z reguły dopiero wtedy, gdy na giełdzie pojawiają się oznaki poważnych kłopotów. Wówczas zaczyna się mówić o walutach, złocie, surowcach, inwestycjach alternatywnych. Bardziej zapobiegliwe fundusze zwykle mają już coś pod ręką - coś, co w razie potrzeby można szybko podsunąć klientom.
Do elementarza każdego inwestora należy potoczna wersja uczonych badań mówiąca, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Ta oczywista zasada jest przyjmowana z pełnym zrozumieniem i akceptacją. W praktyce jednak lekceważy się ją i stosuje w uproszczonej wersji.
Rzucanie grochem o ścianę
Po raz ostatni piszę o silnym złotym i jego negatywnym wpływie na gospodarkę. Po raz ostatni dlatego, że po prostu zniechęciłem się. Nawet koledzy analitycy wydają się nie popierać moich tez
Dla spokoju sumienia warto to jednak zrobić. Bezpośrednim impulsem zmuszającym mnie do wzięcia się za bary z tematem były wydarzenia z polowy lipca. Wtedy to Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów, powiedziała w jednym z wywiadów, że nie będzie „żadnych” interwencji w celu osłabienia złotego. Pomyślałem sobie, że po prostu coś się pani minister wypsnęło. Jednak w kolejnych dniach coś bardzo podobnego powiedział premier Donald Tusk, a po nim wicepremier Waldemar Pawlak. Szczególnie zdziwił mnie Waldemar Pawlak, który (jak mi się do tej pory wydawało) doskonale rozumie to, co dzieje się na rynkach finansowych.
Przemyślane działanie?
Stwierdziłem, że to nie przypadek, a raczej skoordynowana akcja. Akcja, która najwyraźniej ma na celu jeszcze większe umocnienie złotego. Można to porównać do sytuacji, w której ochrona informuje wszem wobec, że o konkretnej godzinie będzie spała, podczas gdy w chronionym obiekcie nie ma alarmu, wiec złodziej może spokojnie wszystko wynieść. Przecież można nie interweniować, jeśli uważa się, że nie ma takiej potrzeby, po co jednak o tym głośno mówić? Ciągłe mówienie o obrzydzeniu do interwencji spełnia rolę słownej interwencji umacniającej naszą walutę. Zbyt szanuję rząd, żeby podejrzewać, że wypowiedzi jego członków są przypadkowe. Nie bardzo jednak rozumiałem, dlaczego chce on dalszego umocnienia złotego. Jeden z dziennikarzy powiedział mi: „Nie rozumiesz? Przecież chodzi o to, żeby mocny złoty obniżył cenę paliw i wtedy apele o redukcję akcyzy staną się bezprzedmiotowe”.
Na giełdzie łatwiej o okazje
Paniczna wyprzedaż akcji na giełdzie najmocniej dotknęła słabe spółki, których wyceny wzrosły na fali hossy jak balony, bez wyraźnego powodu. Ceny akcji spółek o obiecujących perspektywach traciły na wartości znacznie wolniej. Wybraliśmy kilka dużych spółek, których ceny juz teraz wydają się atrakcyjne.
Gwałtowne spadki cen na warszawskiej giełdzie na początku roku wywołały prawdziwa ucieczkę od akcji indywidualnych inwestorów. W ciągu pierwszych dwóch tygodni stycznia WIG20 spadł o 15,1 proc., WIG stracił blisko 17,0 proc, a mWIG40 spadł aż o 21 proc (dane na 16 stycznia 2008 r.).
Inwestorzy i analitycy jako główną przyczynę spadków wskazywali problemy, z jakimi boryka się amerykańska gospodarka. Jednak patrząc na procentowe zmiany giełdowych indeksów, wydaje się, że epicentrum kryzysu nie jest Wall Street, tylko giełda w Warszawie W tym samym czasie Dow Jones spadł bowiem tylko o 6,0 proc, a SP500 o proc Na załamanie na warszawskie] giełdzie największy wpływ miały więc czynniki lokalne - przede wszystkim kumulacja w krótkim okresie umorzeń jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Najmocniej ucierpiały małe i średnie spółki - od szczytu ustanowionego w lipcu ubiegłego roku indeks mWIG40 spadł ponad 40 proc W tym czasie WIG20 spadł o połowę mniej.
Polskie akcje najtańsze na świecie?
Spadki cen akcji zwiększyły atrakcyjność inwestowania na giełdzie. Według cen na połowę stycznia br. wskaźnik Cena/Zysk w oparciu o zyski z ostatnich czterech kwartałów wynosi dla indeksu WIG20 ok. 12. Dla indeksu | małych i średnich spółek mWIG40 wskaźnik Cena/Zysk jest nieco wyższy i sięga 16. Zarówno wyceny dużych, jak i małych spółek znacznie spadły od czerwcowego szczytu - w apogeum gorączki inwestowania w małe spółki Cena/Zysk dla mWIGu40 przekraczał 40! Na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy w gospodarce nie zaszły jednak żadne drastyczne zmiany uzasadniające taką przecenę, choć należałoby dodać, że wcześniejsze mocne wzrosty wielu spółek były często nieuzasadnione. Porównując wycenę polskich akcji z wycenami na giełdach zagranicznych, WIG20 należy do najtańszych indeksów w regionie i na świecie (patrz tabelka). Jedynie londyński FTSE ma niższy wskaźnik Cena/Zysk, ale brytyjską gospodarkę zaczyna dotykać ten sam wirus, który zainfekował gospodarkę amerykańską, czyli spadek cen domów, zbyt wysokie zadłużenie gospodarstw domowych, silne osłabienie funta i wyraźne pogorszenie koniunktury w przemyśle.
Inwestycje w złoto
Jak powiedział kiedyś lord Rees Mogg: „kłamać zdarza się rządom, bankierom, a czasem nawet audytorom, Tylko złoto mówi prawdę”.
Dzieje się tak, ponieważ złote krugerrandy, bieliki czy dukaty stanowią uniwersalnie akceptowaną i prawie niezniszczalną formę inwestycji, która - w przeciwieństwie do pieniądza papierowego - nie ulega łatwo manipulacji ze strony rządów, banków centralnych bądź instytucji finansowych.
Złoto nie poddaje się inflacji, a w czasie kryzysów i zawirowań politycznych tylko zyskuje na wartości. Pieniądz papierowy, który sto lat temu opuści! drukarnie mennic carskich czy kajzerowskich ma dziś wartość czysto kolekcjonerską - natomiast złote aureusy, bite dwa tysiące łat temu przez rzymskie mennice, poza wszelkimi innymi walorami zachowują po dziś dzień także realną siłę nabywczą.
Osoby, które decydują się na inwestycje złoto, muszą jednak borykać się z niebagatelnym problemem technicznym odnośnie wypracowania w miarę bezpiecznej formuły partycypowania we wzroście wartości kruszcu. Przechowywanie w domu złota w monetach bądź sztabach nie jest bowiem rozwiązaniem bezpiecznym, szczególnie jeśli nie dysponujemy specjalistycznymi zabezpieczeniami technicznymi.
