Wiara w technologię kontra zdrowy rozsądek

Rozpoczynając samodzielne inwestowanie na rynkach finansowych trzeba zdać sobie sprawę, że znaczna część rynkowych przeciwników to komputery.

Obecnie najsilniejsze maszyny obliczeniowe zaprzęgnięte są do pracy przy niemal każdym elemencie podejmowania decyzji inwestycyjnej. Komputery skutecznie pomagają w budowaniu strategii i modeli ekonomicznych. Skutkiem tego mamy rozbudowaną (na razie głównie na Zachodzie) branżę informatycznego wsparcia podejmowania decyzji inwestycyjnych. W tej grupie znajdziemy pasjonatów, którzy samodzielnie piszą skrypty do popularnych programów analizy technicznej (MetaStock, Tradestation, czy rodzimego Amibrokera).

czytaj więcej

Czy to dobrze, czy źle, że silne wsparcia są tak blisko?

Około 13 proc. dzieli amerykański S&P 500 od dołków internetowej bessy, stanowiących bardzo silne wsparcie. W początkach czwartkowej sesji było to zaledwie około 7 proc.

Przy obecnej zmienności notowań to bardzo niewiele. Czy z bliskością tak silnej bariery można wiązać nadzieję na odbicie, czy raczej obawiać się jej przełamania, prowadzącego do kolejnej fali ostrej wyprzedaży akcji?

Perspektywa inwestorów giełdowych w ostatnich dniach znów po raz kolejny zaczęła się zmieniać. Do tej pory zdominowana była przez czynniki związane z wydarzeniami w sektorze finansowym na świecie oraz sytuacją na rynku międzybankowym i ich wpływem na kondycję globalnej gospodarki.

Teraz interesuje ich, jak poważne będą kłopoty ekonomiczne i jak bardzo wpłyną one na kondycję spółek. Uwaga inwestorów w mniejszym stopniu skupiała się na obszarach, w których problemy zdążyły się już wcześniej ujawnić (branża finansowa i stery powiązane z rynkiem nieruchomości). Bardziej przywiązywali oni wagę do obszarów, gdzie trudności dopiero teraz zaczynają występować lub mogą ujawnić się i w najbliższym czasie (eksport i przychody amerykańskich spółek z zagranicznych rynków, prognozy wyników za ostatni kwartał i cały 2009 r., szczególnie dla branż, w których oczekiwano poprawy zysków).

czytaj więcej

Jeszcze pół roku bessy

Krach na rynku ropy naftowej jest warunkiem koniecznym do zakończenia kryzysu w sektorze finansowym. Jego przyczyną jest odpływ kapitału z centrów gospodarczych na surowcowe peryferia.

Dopiero zdjęcie z krajów rozwiniętych rekordowo wysokiego „podatku surowcowego„ pozwoli ten krwotok zatamować

Rozpoczęte w połowie lipca, najsilniejsze od trzech miesięcy, odbicie cen akcji na krajowym rynku rozbudziło nieśmiałe nadzieje na zakończenie bessy. Z pochopnymi decyzjami o powrót na rynek akcji nie należy się jednak nadmiernie spieszyć.

czytaj więcej

Praca domowa dla rządu

Jak wiadomo, rządy są oceniane przez społeczeństwa podczas wyborów. Jeżeli oczekiwania elektoratu są spełniane, to rządzący nie zmieniają się, jeżeli nie - wybierana jest inna ekipa. Rządzący dobrze wiedzą, że należy reformować gospodarkę.

Czują wszakże również, że zbyt radykalne reformy są niepopularne i grożą utratą władzy w kolejnych wyborach. Rządy stają zatem przed dylematem, jak dalece reformować system, by nie stracić poparcia elektoratu. Elektorat ocenia rządzących subiektywnie i jest pod wpływem rozmaitych manipulacji oraz form marketingu politycznego.

czytaj więcej

Rynki jak w Wielkim Kryzysie

Żaden z czynników, mogących zapowiadać poprawę koniunktury na światowych giełdach, które były skuteczne przez ostatnie kilkadziesiąt lat, obecnie nie ma znaczenia dla rozwoju wypadków.

To wzmacnia przekonanie, że giełdy i inne rynki finansowe zachowują się obecnie jak w czasach Wielkiego Kryzysu Gospodarczego, występującego raz na kilkadziesiąt lat, a nie tymczasowego przesilenia, które skończy się po jednym czy dwóch kwartałach, tak jak na przykład w trakcie poprzedniej recesji w Ameryce z początku XXI wieku. Przez ostatnich kilkanaście miesięcy rynki miały rację. Nie ma powodów, by im nie wierzyć teraz.

czytaj więcej

Czy warto już wracać na rynek giełdowy?

Od miesięcy słyszymy o tym, że już warto kupować akcje. Równocześnie każdy, kto posłuchał się takich zaleceń, mniej lub więcej traci, w długim albo bardzo długim terminie ma szanse odrobić straty, ale zawsze najlepiej rozpocząć inwestycje od zysków. Czy teraz jest na to szansa?

Udany początek inwestycji jest bardzo ważny, jeśli nie lokujemy środków systematycznie przez długi czas. Przy systematycznym lokowaniu liczy się bardziej to, jaka koniunktura będzie w okresie j wycofywania środków. Nawet przedstawiciele TFI często podkreślają, że w ich biznesie z punktu widzenia możliwości osiągnięcia sukcesu przez jakiś fundusz (czyli pozyskania dużych aktywów) kluczowy jest moment startu. Chodzi o to, żeby przypadł na okres dobrej koniunktury. Również w branży funduszy hedgingowych zwraca się uwagę na wyniki inwestycji w początkowym okresie. Kiedy fundusz nie przynosi zysków w dwóch pierwszych latach, jest najczęściej zamykany.

Postanowiliśmy więc przeanalizować często powtarzane argumenty za kupowaniem akcji w obecnych czasach. Praktycznie każdy z nich ma kontrargument.

czytaj więcej

NEW CONNECT wciąż ma perspektywy

Systematyczny spadek cen akcji spółek notowanych na New Connect oraz podejrzenia Komisji Nadzoru Finansowego o manipulacje kursami spółek debiutantów nie przekreślają szans na rozwój młodego rynku. Podstawy do optymizmu dają same spółki obecne na nowym parkiecie

New Connect to nowa platforma obrotu, dedykowana przede wszystkim spółkom we wczesnej fazie rozwoju albo nawet dopiero rozpoczynającym działalność. Pomysł został zaczerpnięty z rynków rozwiniętych. Przy wszystkich większych parkietach -w Londynie, Frankfurcie czy Sztokholmie działają podobne rynki, gdzie procedury wejścia na giełdę są uproszczone, a obowiązki informacyjne mniejsze.

Dzięki temu kapitał mogą pozyskać mniejsi przedsiębiorcy, którzy mają innowacyjne pomysły na biznes. W 1995 roku, kiedy powstawał rynek AIM w Londynie, na młodym parkiecie zadebiutowało 10 spółek. Obecnie ich liczba przekracza 1600! Londyński rynek przyciągał nie tylko rodzime firmy, ale także dopiero rozpoczynające działalność spółki surowcowe z Kazachstanu czy Rosji.

czytaj więcej

Czy może być jeszcze taniej?

Na parkiecie trwają silne spadki w reakcji na pogarszającą się koniunkturę światową - drożejącą ropę i problemy banków na świecie. Inwestorzy uciekają z warszawskiej giełdy i… wartość rynkowa niektórych spółek jest mniejsza od gotówki, jaką mają w kasie.

Spadki na warszawskiej giełdzie trwają niemal bez przerwy od 12 miesięcy. Od października ubiegłego roku do czerwca 2008 nie było miesiąca, żeby indeksy wzrosły. Tymczasem na zagranicznych giełdach jeszcze w III kwartale ubiegłego roku dominowały wyraźne wzrosty, a drugi kwartał 2008 r. najważniejsze giełdy zakończyły niewielkimi spadkami rzędu 2-3 proc. W tym samym II kwartale 2008 r. indeks WIG20 spadł o 10,9 proc. a wskaźnik dla małych i średnich spółek obniżył się o 15,4 proc. Patrząc na ranking giełdowych indeksów na świecie za ostatnie 12 miesięcy, WIG20 znalazł się w ostatniej dziesiątce najgorszych wskaźników giełdowych - większe straty przyniosły inwestorom m.in. inwestycje w Irlandii, Estonii (oba kraje w I kwartale 2008 r. zanotowały ujemny wzrost PKB), w Belgii i Szwecji a także w Turcji czy Wietnamie. W żadnym z tych krajów (może z wyjątkiem Szwecji) sytuacja gospodarcza nie jest tak dobra jak w Polsce. Mniej można było stracić na akcjach m.in. w USA, czy Wielkiej Brytanii, a więc w krajach najmocniej dotkniętych przez kryzys na rynku nieruchomości.

czytaj więcej

Dochodowe szanse

Od kilku miesięcy niemałe trzęsienie wstrząsa parkietami giełd. Wykresy indeksów wyglądają jakby były kreślone pisakiem sejsmografu stojącego w epicentrum kataklizmu.

Trudno uzyskać od kogokolwiek konkretną odpowiedź na pytanie, kiedy znów ceny akcji czy jednostek funduszy inwestycyjnych osiągną wartości z połowy ubiegłego roku. Papierowe, a także zrealizowane straty idą już w wiele miliardów złotych. Coraz więcej inwestorów opuszcza zdrowy rozsadek.
Wielu z nich nie zdawało solne sprawy, co oznacza pojęcie inwestowanie. Czy każdy doradca finansowy lub agent sprzedaży jednostek funduszu inwestycyjnego mówił zawsze swym klientom o ryzyku i specyfice inwestycji w fundusze agresywne? Wątpię. Jest przecież na prowizji. Inwestowanie w fundusze to nie spekulacja, służąca wykorzystaniu krótkotrwałych wzrostów walorów finansowych. Utalentowani spekulanci już dawno sprzedali akcje i teraz czekają, aby je za bezcen odkupić Historia się powtarza, lecz niewielu wyciąga z niej wnioski. A można było już się czegoś nauczyć. Mieliśmy już kilka lekcji.

Ostre przeceny akcji spowodowały, że wiele z nich osiąga poziomy wskaźników bliskie atrakcyjnych. W szczególności okazje do zarobków mogą dawać spółki funkcjonujące w sektorze energetycznym i surowcowym.

czytaj więcej

Jak i kiedy skutecznie zdywersyfikować portfel

Gdy na rynku kapitałowym panuje hossa, nikt nie zastanawia się nad detalami: ryzykiem, zmiennością stóp zwrotu, dywersyfikacją portfela. To niewybaczalny błąd.

W czasach wzrostów szczytem dywersyfikacji jest posiadanie papierów kilkunastu spółek różnej wielkości i reprezentujących rozmaite branże. O obligacjach czy gotówce w portfelu nikt nawet nie chce słyszeć. Tego typu myślenie nie jest cechą właściwą jedynie inwestorom indywidualnym. Także fundusze inwestycyjne, których statuty na to pozwalają, lokują w akcje tak wiele, jak się da. Poszukiwanie innych niż akcje instrumentów zaczyna się z reguły dopiero wtedy, gdy na giełdzie pojawiają się oznaki poważnych kłopotów. Wówczas zaczyna się mówić o walutach, złocie, surowcach, inwestycjach alternatywnych. Bardziej zapobiegliwe fundusze zwykle mają już coś pod ręką - coś, co w razie potrzeby można szybko podsunąć klientom.

Do elementarza każdego inwestora należy potoczna wersja uczonych badań mówiąca, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Ta oczywista zasada jest przyjmowana z pełnym zrozumieniem i akceptacją. W praktyce jednak lekceważy się ją i stosuje w uproszczonej wersji.

czytaj więcej

Następna strona →